Obcinamy Długie włosy.

Historia Edyty - opisana przez Karolinę.

Miałam włosy sporo za pas. Wiele osób one drażniły. Mówili, że dorosłej kobiecie, która pracuje, wyszła za mąż i ma dzieci, takie włosy nie pasują. Ale nie brałam tych docinek do serca. Były zadbane i gęste, nosiłam je z reguły upięte, bardzo je lubiłam i nie widziałam powodu dla którego miałabym się ich pozbyć. Jednak obcięłam je. A to z powodu mojej przyjaciółki. Jednak całkowicie z własnej i nieprzymuszonej woli. Zaczęło się od tego, że moja bliska przyjaciółka miała wypadek. Nie ważne jaki i gdzie. Skutki były tragiczne. Poza licznymi urazami, poparzeniu uległa spora część ciała, włącznie z głową. Całe szczęście, że prawie w ogóle nie dotknęły one twarzy, nie wiem jak Aśka by to zniosła. Wystarczyło, że i tak rehabilitacja ciągnęła się długo, no i była niestety kosztowna. Jednak Asia nie przeżywała bólu, jaki przysparzały jej oparzenia i złamania. Nie zwracała też uwagi, że musiała zamienić swoje duże mieszkanie w dobrej okolicy na mniejsze, żeby znaleźć pieniądze na leczenie. Największy ból sprawiało jej to, że straciła włosy. Zawsze były jej chlubą. Niezbyt długie, jednak zawsze wypielęgnowane, uczesane, dużo osób jej ich zazdrościło. A przez poparzenia straciła je. Kiedy odwiedzałam ją w szpitalu nigdy nie przyznała się otwarcie, jak jej ich żal. Jednak zawsze wpatrywała się albo wzdychała jakie ja mam długie i ładne włosy. Głupio mi było. Zawsze upinałam je przed wyjściem do szpitala, nie chcąc jej robić przykrości, jednak Asia za każdym razem prosiła mnie żebym je rozpuściła, żeby mogła się na nie napatrzeć. Któregoś dnia po pracy, kiedy spotkałyśmy się z koleżankami, żeby pomyśleć, jak pomóc Asi, jedna z dziewczyn zaproponowała, że może na początek kupimy jej perukę. Rany na głowie już się zagoiły, więc lekarz nie widział przeciwwskazań. To był impuls. Po spotkaniu poszłam prosto do znajomej, która była fryzjerką. Mimo tego, że dawno zamknęła już salon, zgodziła się mnie przyjąć. Usiadłam na fotel i poprosiłam żeby obcięła mój długi koński ogon. Poprosiłam, żeby zrobiła to zanim wybiorę fryzurę, bo w przeciwnym razie pewnie stchórzę. Poprosiłam też żeby obcięła najwięcej jak się da, zastrzegając że mają zostać przynajmniej takie „na zapałkę”. Nie ukrywając zdziwienia rozczesała moje włosy i zrobiła kilka kucyków w różnych częściach głowy. Miała już na fotelu różne dziwne przypadki, więc nie wypytywała zbyt wiele i sięgnęła po nożyczki. Spytała czy jestem pewna i kiedy odpowiedziałam pozytywnie, zaczęła obcinać jeden z kucyków. Chrzęst nożyczek tak blisko głowy był przerażający. Nigdy w swoim dość już długim życiu nie ścinałam włosów na krótko. Najkrótsze miałam po komunii, kiedy to mama obcięła mi je własnoręcznie na długość do ucha. Miały być do brody, ale krzywo się obcięły no i trzeba było wyrównać. Bardzo to przeżyłam i od tamtej pory zawsze miałam długie włosy. Sięgając kolan, były najdłuższe w całym liceum! Skróciłam je dopiero po maturze, do łopatek. Jednak zapuściłam je do pasa i takie zachowywałam aż do tego dnia. Kiedy wszystkie kucyki spoczęły na blacie pod lustrem, łzy same napłynęły mi do oczu. Doszłam do wniosku, że teraz chyba mogę o sobie powiedzieć, że jestem kobietą dojrzałą. Do tej pory zawsze coś wykraczało poza tą dojrzałość. Raz włosy, innym razem kurs nurkowania w Egipcie, a jeszcze innym zrobienie prawa jazdy na motor po 30-tce. Pomyślałam że teraz to tylko ciepłe kapcie i kot na kolana. Przecież pozbyłam się mojego wyróżnika i skarbu jakim były długie włosy. Spojrzałam na dziwnie wyglądające włosy pozostałe na mojej głowie i zastanawiałam się, jak je obciąć. Fryzjerka podała mi katalog i dość długo zajęło mi wybranie fryzury. Przypomniałam sobie o moim prawie jazdy na motor. Zrobiłam je, bo spodobała mi się maszyna mojego męża, jednak motocykl poszedł do sprzedania i chwilowo trwają poszukiwania innego. Ja natomiast ani razu z uprawnień nie skorzystałam. Trzeba było to zmienić. Siedząc na fotelu i przeglądając katalog postanowiłam że zamiast jednego motoru kupimy z mężem dwa, po jednym dla każdego z nas. No i w końcu kupię sobie czarny skórzany strój na motor i czarny kask o jakich marzyłam. Ale do tego potrzebna jest odpowiednia fryzura, taka z pazurem. W końcu znalazłam taką, o jaką mi chodziło. Króciutka, potargana, zawadiacka. Miałam wątpliwości, czy teraz nie przeginam w drugą stronę-wcześniej miałam za długie włosy jak na mój wiek, a teraz można pomyśleć, że udaję zbuntowaną nastolatkę. Doszłam do wniosku, że nie obchodzi mnie, co pomyślą inni. Chciałam nadal czuć się młodo, pomimo, że powoli zbliżam się do 40-stki. Pokazałam zdjęcie fryzjerce i zadowolona czekałam na efekt. Nie było mi już szkoda obciętych włosów. Wiedziałam że będę wyglądać o niebo lepiej niż podstarzała świtezianka jaką wydawałam się przedtem. Kiedy zobaczyłam ostateczny efekt byłam więcej niż zadowolona. Nareszcie jakaś zmiana, i to od razu diametralna. Czułam się tak lekko, rześko, mogłabym przenosić góry gdyby była taka potrzeba. Zamarzyła mi się jeszcze zmiana koloru, ale uznałam, że wystarczy wrażeń jak na jeden dzień. Zabrałam obcięte kucyki ze sobą. Kiedy zobaczył mnie mój mąż, nie mógł się nadziwić, że w końcu się zdecydowałam. Zamiast się wściekać, powiedział, że teraz wyglądam cudownie. Kiedy wspomniałam o drugim motocyklu, tylko dla mnie, uśmiechnął się i powiedział, że teraz już wie, dlaczego obcięłam włosy. Syn uznał, że wyglądam całkiem nieźle. Jak to on, bez zbytnich emocji. Najlepiej zareagowała moja nastoletnia córka. Najpierw nie mogła się przyzwyczaić do nowej mnie. Uznała jednak, że wyglądam cudownie i bosko. Do tego stopnia, że kilka dni później wyciągnęła mnie do fryzjerki, bo też chciała ściąć włosy, tylko wcześniej nie miała odwagi. Dodam, że tak jak ja, miała włosy po sam pas! Wracając do owego sądnego dnia, poszperałam wtedy wieczorem w Internecie w poszukiwaniu najbliższej perukarni. Bo po to właśnie pozbyłam się mojego długiego końskiego ogona. Aśka tak zachwycała się moimi włosami. Pomyślałam że jej bardziej się przydadzą. Poza tym już ich nie żałowałam, wręcz przeciwnie. Kiedy po raz kolejny weszłam w szpitalu do pokoju Asi, nie było jej tam. Jak się okazało, zabrali ją na jakieś badania. Kiedy pielęgniarka wprowadziła ją na wózku do pokoju, Aśce opadła szczęka z wrażenia. Będąc z córką u fryzjerki zmieniłam kolor, tak więc ogólna metamorfoza była ogromna. Nie mogła się nadziwić jak z ciemnej blondynki z włosami do pasa stałam się szatynką z zapałką na głowie. Wtedy dałam jej pudełko owinięte szeroką wstążką. Zapytała mnie co to jest, jednak nie odpowiedziałam, tylko kazałam jej otworzyć. Widząc perukę w moim naturalnym kolorze rozpłakała się. Wiedziałam jak bardzo cierpi. Kolorowymi chustkami maskowała tylko tkwiący w niej żal. Na początku zachodziła w głowę, ile nerwów musiało mnie kosztować obcięcie włosów i nie chciała przyjąć prezentu. Mówiła że już zamówiła dla siebie perukę. Jednak uświadomiłam ją, że zrobiłam to z przyjemnością i tylko dla niej. Powiedziałam ,że jeśli jej nie przyjmie, zniszczę perukę. Po chwili namysłu powiedziała że przyjmie podarek, jednak nigdy jej nie założy. Miała odłożyć ją do szafy i obiecała pamiętać o mnie za każdym razem kiedy na nią spojrzy. Tak więc moja historia pokazuje, że obcięcie długo hodowanych włosów może być spowodowana nie tylko chęcią zmiany. Mało tego, może pociągnąć zmiany w najbliższym otoczeniu, czego żywym przykładem jest moja córka. Z kolei przyjaźń jest czymś wyjątkowym i wymaga pielęgnowania. A’propos motoru… Już kupiłam! Stoi sobie w cieplutkim garażu i czeka na rozpoczęcie sezonu. Kask i strój oczywiście też!



Zdjęcie nadesłane przez autorkę opowiadania.
Przedstawia fryzurę po strzyżeniu, nie osobę o której jest opowiadanie.
Zapraszam wszystkie długowłose dziewczyny z Warszawy i okolic. Strzyżenie, modelowanie, farbowanie, pomoc w wyborze nowej modnej fryzury. Na życzenie klientek, sesja foto przed, w trakcie i po strzyżeniu. ZAPRASZAM!!! obcinamy.dlugie.wlosy@gmail.com
Dzisiaj stronę odwiedziło już 97057 odwiedzający (325524 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=